Blog > Komentarze do wpisu

Jesteśmy na granicy recesji!

Według podanych wczoraj przez Główny Urząd Statystyczny danych gospodarka polska hamuje. W pierwszym kwartale bieżącego roku PKB wzrósł o 3,4%, w drugim o 2,3%, a w trzecim rzeczywistość była gorsza nawet od najczarniejszych przewidywań ekonomistów – PKB zanotował wzrost tylko o 1,4%. Niektórzy pocieszają, że to jeszcze wzrost, ale jeżeli dokładniej doczytać, to okazuje się, że opiera się on głównie na eksporcie netto, czyli … na tym, że eksport wolniej spada niż import, i to cała tajemnica wzrostu. Smutne. A jak dołożyć do tego inflację, to okazuje się,  że właściwie żadnego wzrostu już nie ma…

Skąd nagle takie złe wyniki na naszej zielonej wyspie?

Odpowiedzialne są dwa czynniki:

  1. Popyt wewnętrzny, czyli konsumpcja odpowiadający za 2/3 PKB nie wzrasta. Mało tego ekonomiści straszą, że tak słabo z wydatkami domowymi jeszcze nie było od roku 1995, czyli od kiedy zbiera się te dane. Nie robimy zakupów, ponieważ:

- bezrobocie rośnie,

- realne wynagrodzenia spadają.

2.    Inwestycje przedsiębiorstw słabną. Dlaczego:

     - brak popytu, czyli po co zwiększać produkcję, skoro nikt nie kupi,

Co warto podkreślić -  inwestycje prywatne są hamowane nie brakiem pieniędzy, tylko obawami o przyszłe funkcjonowanie firmy. Czyli tak bardzo oczekiwana obniżka stóp procentowych może nie przynieść spodziewanego efektu w postaci wzrostu inwestycji – spójrzmy na przykład Japonii z praktycznie zerowymi stopami (http://samuraj7.blox.pl/html).

 

Cóż na to nasz premier:

Donald Tusk recesja

Oczywiście, że „przewidywaliśmy”, przecież zakończyły się inwestycje związane z Euro, a duże polskie firmy budowlane zostały doprowadzone do bankructwa przez publicznego płatnika. Gratuluję skuteczności panie premierze! Mogę jeszcze długo wymieniać sukcesy, jak rząd wspiera małych, rodzimych przedsiębiorców:

- doprowadzenie do bankructwa małych firm transportowych poprzez kuriozalne sposoby naliczania kar przez Viatoll;

- utrzymanie bardzo wysokiej akcyzy na paliwo;

- utrzymanie bardzo wysokich składek ZUS, nawet dla osób, które nie osiągają dochodów z prowadzonej działalności gospodarczej;

- likwidacja aut „z kratkami” i idących za tym korzyści finansowych dla osób prowadzących działalność gospodarcza;

- zwlekanie z wprowadzeniem sposobu płacenia podatków (VAT) od uregulowanych faktur, a nie od tych wystawionych;

- zwlekanie z reformą ubezpieczeń medycznych;

Ale będzie dobrze:

donald tusk recesja

Aż strach się bać, tych działań. Co to może być?

- kolejna podwyżka podatku VAT?

- wyższe kary za wszystko – wykroczenia drogowe, literówki na receptach lekarskich,  zły kolor długopisu w rozliczeniu z urzędem skarbowym…

- no i oczywiście mamy jeszcze program Polskie Inwestycje! WOW! Czyli znowu pieniądze zostaną rozdane wśród swoich…

 

A nam co pozostaje? Może eko-trendy: uprawiać ziemniaki w doniczce, bo nie będzie za co kupić jedzenia?



sobota, 01 grudnia 2012, qwak

Polecane wpisy