czwartek, 29 listopada 2012

Inwestycje Polskich Kolei Państwowych we włoskie państwo!

Z 20 szybkich pociągów Pendolino, które zamówiło PKP, pierwszy ma trafić na polskie tory w przyszłym roku. PKP dokonało zakupu za astronomiczną kwotę 665 milionów euro, czyli ponad 2,5 mld zł!

zakup pociągów pendolino przez PKP

Dla polskiego przewoźnika pociągi produkuje się w zakładach międzynarodowego koncernu Alstom we włoskiej miejscowości Savigliano.

Alstom ma fabrykę w Chorzowie (dawny Konstal), posiada ona certyfikaty pozwalające na produkcję zaawansowanych technicznie pociągów. Jeżeli zaangażowane są środki publiczne, to dlaczego wspierać włoskich pracowników?

zakup pociągów pendolino przez PKP

Ciężko przyjąć takie tłumaczenie, gdyż tory jeszcze nie czekają. Spółka PKP Intercity dopiero modernizuje tory i trakcje.

A tu, na dodatek pojawia się jeszcze jedna ciekawostka: po modernizacji pociągi będą mogły jeździć z prędkością 160 km/h, a na niektórych nawet 200 km/h. No cóż, takie osiągi” to mają przecież składy budowane np. przez bydgoską Pesę.

Pesa Bydgoszcz, polskie lokomotywy

Nie od dzisiaj nasi producenci narzekają na zupełny brak wsparcia ze strony rządu. Na Zachodzie takie wsparcie jest normą.

A w Polsce... no cóż obserwujemy rosnące bezrobocie...

niedziela, 25 listopada 2012

W ostatni piątek BCC wystosowała apel do rządu pod dramatycznym hasłem „Ratujmy polskie budownictwo”. Faktem jest, że branża budowlana w rozwiniętych krajach uważana jest za jedną z branż strategicznych, czyli jej istnienie jest niezbędne do funkcjonowania suwerennego państwa.

Jak wygląda stan obecny:

„Budownictwo stanowi 7 procent PKB i zatrudnia ponad 600 tysięcy osób. Każdego dnia dziesiątki osób zatrudnionych w budownictwie tracą pracę. Przez kłopoty finansowe, ograniczają działalność firmy, bez względu na wielkość i rodzaj prowadzonej działalności, a wiele z nich bankrutuje. Od początku roku upadłość ogłosiło ponad 200 firm budowlanych. Utratą pracy jest zagrożonych blisko 150 tys. osób. Rynek straci wykwalifikowanych pracowników, a budżet państwa wpływy z podatków VAT, CIT i PIT oraz wpływy z tytułu ubezpieczeń społecznych.”

Warto podkreślić, że:

„Inwestorzy, wydatkując środki publiczne powinni w swoich działaniach kierować się przede wszystkim zagwarantowaniem realizacji interesu publicznego. Dlatego też powinni skupić się na kwestiach, jakości, trwałości, ekonomiki stosowanych rozwiązań oraz terminowego zakończenia zakontraktowanych robót i usług. Interes publiczny to również zrównoważony i stabilny rozwój firm biorących udział w procesie inwestycyjnym, miejsca pracy, wpływy do budżetu państwa z tytułu podatków oraz inne dodatkowe wypływy do kasy państwowej i samorządowej. To również podnoszenie konkurencyjności kraju.”

A tymczasem, najbardziej zainteresowany – minister odpowiadający właśnie za tę branżę – Sławomir Nowak - nie znalazł czasu na spotkanie, które było umówione dwa miesiące wcześniej.

Oj nie lubi on się przepracowywać! Nie lubi…

http://www.fakt.pl/Slawomir-Nowak-konczy-prace-o-14-Do-ktorej-pracuje-Nowak-Slawomir-Nowak-wczesnie-konczy-prace,artykuly,184404,1.html

 

Zresztą dla pana ministra bankructwa polskich firm budowlanych nie są problemem:

 Minister budownictwa Sławomir Nowak

 

Czy pan minister naprawdę rozumie, jaki jest interes narodowy Polski?

Obecnie „każda firma, która kończy kontrakt, to pierwsze co robi, to przygotowuje cały pakiet dokumentów i wynajmuje najlepsze kancelarie prawnicze, żeby wystąpić do zamawiającego o należne roszczenia”. W takiej rzeczywistości gospodarczej przetrwają tylko firmy z dużym zabezpieczeniem finansowym, czyli te… zagraniczne. A za kilka lat obudzimy się w kraju całkowicie podporządkowanym, w którym drogi będą budować nam „sąsiedzi” i to na ich warunkach.

 

czwartek, 22 listopada 2012

Dzisiaj Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz zdymisjonował szefa Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia Leszka Sikorskiego i 5 pracowników na stanowiskach kierowniczych.  Oficjalny powód to zatajanie opóźnień we wprowadzaniu systemów informatycznych.

Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz, dymisja Leszka Sikorskiego

Tylko to!? Dopiero teraz!?

Leszek Sikorski przygodę z Ministerstwem Zdrowia zaczął za rządów Leszka Millera od stanowiska ministra zdrowia, a po upadku tego rządu, w 2005 roku przejął „ciepłą” posadę w CSIOZ.  I się zaczęło… nie było praktycznie roku, aby nie pojawiły się informacje o nieprawidłowościach w tym urzędzie:

Lata 2007-2008:

Z 21 przetargów przeprowadzonych przez CSIOZ w latach 2007 i 2008 r. aż 15 miało z góry znanego faworyta. CSIOZ stawiało w nich bardzo restrykcyjne warunki, tak ograniczając konkurencję, że w tzw. nieograniczonych przetargach składano tylko jedną ważną ofertę.

http://ludzie.pb.pl/julia-pitera/1436764,30872,bardzo-niezdrowa-informatyzacja

Rok 2010:

CSIOZ zawarł 20 umów na ekspertyzy za blisko 900 tys. złotych i przy żadnym nie prowadził postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. Do Ministerstwa Zdrowia nieustannie napływały nowe informacje o dramatycznej sytuacji w CSIOZ – z jednej strony skarżyli się pracownicy Centrum, z drugiej resort dostawał kolejne, druzgocące wyniki przeprowadzanych kontroli.

http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/581793,zamiast_cyfryzacji_sluzby_zdrowia_jest_wielki_skandal_sledztwo_trwa.html

Rok 2012:

Na początku roku NIK przedstawiła raport ws. prac CSIOZ, w którym wskazała na uchybienia dotyczące realizacji projektów CSIOZ, m.in. nieprawidłowości stosowania procedury zamówień publicznych oraz brak koordynacji i formalnej współpracy pomiędzy CSIOZ i NFZ.

Malo tego, jeszcze w czerwcu br. Agnieszka Gołąbek, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia w odpowiedzi na pytania portalu rynekzdrowia.pl. informowała, że proces informatyzacji ochrony zdrowia postępuje zgodnie z planem, a krytyczne uwagi zawarte w raporcie NIK są nieprawdziwe.

rzecznik ministerstwa zdrowia Agnieszka Gołąbek Leszek Sikorski

Co więcej w celu wzmocnienia CSIOZ Ministerstwo Zdrowia złożyło do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR) wniosek o uruchomienie środków z rezerwy celowej umożliwiające wzmocnienie zasobów kadrowych o dodatkowe 22 etaty.

Mimo sygnałów, o nieprawidłowościach Ministerstwo Zdrowia, ani  żaden inny podmiot administracji rządowej przez całe lata  nie zrobił nic, aby sprawę wyjaśnić i naprawić.

Wreszcie dzisiaj dymisja… tylko jak wygląda krajobraz po bitwie?

Na dzień dzisiejszy resort zdrowia będzie musiał zwrócić ponad 5 mln zł unijnej dotacji za wciąż nie uruchomione systemy informatyczne, a zwrot dotacji może skutkować odebraniem CSIOZ kompetencji do prowadzenia jakichkolwiek projektów finansowanych z funduszy unijnych. A przypomnijmy, że chodzi tu o projekty o budżetach rzędu kilkuset milionów złotych, które miały być finansowane z dotacji unijnych w 80%!

Pieniądze przepadną! A tymczasem:

Znany warszawski szpital Instytut Matki i Dziecka, własnie ogłosił "wstrzymanie planowej działalności". Powodem jest brak pieniędzy. W kasie szpitala brakuje około 5,5 miliona złotych.

Takie 5,5 miliona, to nasi urzędnicy państwowi lekką ręką potrafią stracić!

Napoleon Bonaparte, urzędnicy

środa, 21 listopada 2012

Zelektryzowała mnie dzisiejsza wiadomość, że Komisja Europejska ponownie pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z niepełnym wdrożeniem do prawa krajowego dyrektywy w sprawie gazu. KE wystąpiła z wnioskiem o karę pieniężną dla Polski w wysokości 88,8 tys. euro dziennie.

 Wcześniej, bo już w październiku Komisja pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE także za niepełne wdrożenie innej dyrektywy wchodzącej w skład pakietu - dotyczącej energii elektrycznej. KE wnioskowała wówczas o dzienną karę dla Polski w wysokości blisko 84,4 tys. dziennie, płacone od dnia wyroku do czasu pełnego wdrożenia.

Tymczasem kraje UE miały czas do 3 marca 2011 r. na wdrożenie dyrektyw. Dlatego uważam, że komisja i tak wykazała się dużą dozą cierpliwości.

 

Szokujące dla mnie są beztroskie, gładkie wypowiedzi polityków z resortów najbardziej zaangażowanych w tę sprawę:

kara dla Polski, minister skarbu, wiceminister gospodarki

Cóż za sukces ministerstwa gospodarki! Prace nad projektem trwają. No właśnie – trwają już lata!

ZERO poczucia odpowiedzialności!

Kto winien jest za te karygodne opóźnienia?

… na właśnie, ten sam wybitny polityk, który w poniedziałek w poczuciu pełnej odpowiedzialności za losy państwa i kierowanego przez siebie, przez 7 lat resortu, złożył dymisję.
Jeszcze raz dziękujemy panie Pawlak.

Pozostaje pytanie:
kto poniesie odpowiedzialność za opóźnienia? Kto poniesie odpowiedzialność za olbrzymie kary finansowe, jakie zapłaci Polska, czyli Pani, Pan i ja?

Szeregowy obywatel, taki jak ja, jest ciągany po urzędach za jedną niezapłaconą złotówkę, dostaje kary za jeden dzień opóźnienia – a „elita”, która traci miliony… jest bezkarna!

bezkarność polityków

wtorek, 20 listopada 2012

Były wieloletni wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak w poniedziałek zrezygnował z pełnienia wszystkich funkcji rządowych.

Waldemar Pawlak, dymisja, Arystoteles

Chyba świat się teraz zawali! Przecież pan Pawlak, przynajmniej według tworzonej wokół siebie atmosfery był głównym filarem polskiej gospodarki.

Odczuwam pewien absmak, panie były-wicepremierze. W swej naiwności wierzyłam, że Pana aktywność w rządzie wynika z choćby minimalnej troski o Polskę, a nie tylko jest efektem wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Wierzyłam, że na stanowisku ministra gospodarki chce Pan zrealizować swoją wizję, swój plan rozwoju ekonomicznego kraju, bo „człowiek jest najważniejszy”. A tymczasem wszyscy Polacy okazują się być mniej ważni od uczucia zawiści wobec konkurenta i urazy wobec kilkunastu delegatów.

Ile jest dla Pana warta Polska?!?

Przerażające, że polityk z taką hierarchią wartości aż przez  siedem lat kształtował nasza przyszłość…

 

Tyle ironii. Niestety absmak pozostaje, tym większy, że dymisja zbiegła się z batalią o budżet unijny oraz o kształt strategii energetycznej Polski. Niezależnie od tego, jaki był faktyczny wkład pracy Waldemara Pawlaka, to jego nagła dymisja osłabia pozycję negocjacyjną naszego kraju, między innymi w walce o kształt unijnych ustaw dotyczących wydobycia gazu łupkowego. Taki prezent dla Polski na zakończenie swojej kariery politycznej… Dziękujemy panie Pawlak!

PSL. Polskie Stronnictwo Ludowe, politycy, polityka

poniedziałek, 19 listopada 2012

Ostatnio media w Polsce odtrąbiły kolejny sukces gospodarczy naszego rządu:

Polska awansowała o 19 pozycji - z 74 miejsca na 55 - w tegorocznym rankingu warunków do prowadzenia biznesu, opublikowanym przez Bank Światowy.

sukces rządu, warunki prowadzenia biznesu, premier Doanld Tusk

A tak na prawdę, jak nasz rząd i reprezentujący go urzędnicy dbają o przedsiębiorców?

Wystarczy rzut oka na losy firm biorących udział w realizacji tzw. inwestycji publicznych. Tam jak w soczewce widoczne jest prawdziwe oblicze „troski” rządzących o rodzime firmy…

Euro, Euro i po Euro… - jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się doniesienia o bankructwach firm budowlanych, które realizowały przetargi na budowę autostrad. Branża budowlana zalicza się do tzw. branż strategicznych. Czyli jej istnienie jest niezbędne do bezpiecznego funkcjonowania kraju. Podobnie jak np. branża ochrony zdrowia, czy rolnicza.

Bezpośrednim powodem upadłości dużych firm jak Hydrobudowa, czy PBG była utrata płynności finansowej, wypowiedzenie umów kredytowych przez banki. Szczególne „zasługi” ma tutaj PEKAO, dawny polski bank, a obecnie pracujący dla Włochów. Ale nie chcę dziś pisać o niebezpieczeństwach związanych z wpływem obcych banków na gospodarkę.
Zadaję sobie główne pytanie: co było początkiem problemów płatniczych?

Otóż ostatnio często przez media przemykają wiadomości typu (cytaty za Gazetą Wyborczą i TVN24):

- Budująca jeden z odcinków spółka SIAC Construction zerwała umowę z GDDKiA i oczekuje od Dyrekcji 675 mln zł zaległych płatności, w tym 175 mln zł z tytułu kar umownych.

 

- Podwykonawcy budowy A2 spotkali się w czwartek (8.XI) z przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Przedsiębiorcy domagają się wypłacenia zaległych pieniędzy oraz dymisji szefa GDDKiA.

- W ubiegłym tygodniu drogowcy otworzyli autostradę A1 od Strykowa do Kowala. Nie wszyscy mogą się jednak cieszyć z powstania tego odcinka. Wiele firm, które go budowały, do dziś nie otrzymało pieniędzy za wykonane roboty. Część z nich musi zwalniać robotników.

- Cały czas słyszymy, że nasze wnioski są analizowane. Sprawa się ciągnie, a ja muszę zapłacić podatki i ZUS. Część osób odeszła, bo już nie miałbym na kolejne wypłaty. Nie mam również środków, aby wystartować w przetargu do jakiejś nowej inwestycji

A tymczasem, (chciałoby się napisać gdzieś w odległej galaktyce...) w ostatnią sobotę  - 17 listopada, premier Donald Tusk na posiedzeniu Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej:

Donald Tusk, Rada Krajowa, Platforma Obywatelska, sukces rządu, budowa autostrad



niedziela, 18 listopada 2012

Janusz Piechociński został nowym prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Wynik partyjnego głosowania na szefa PSL był, szczególnie dla dotychczasowego prezesa i jak się wydawało zdecydowanego faworyta – Waldemara Pawlaka, co najmniej przykrą niespodzianką. Warto podkreślić, że Janusz Piechociński nową funkcję zdobył ciężką pracą. Jak mówią sami dziennikarze (cytat za Gazetą Wyborczą): Janusz Piechociński jest jednym z najbardziej obecnych w mediach polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego. Do dziennikarzy wysyła stale newslettery, gotowe teksty i analizy, prowadzi kilka blogów, ma swoje profile na portalach społecznościowych: Facebooku, Naszej-Klasie i Twitterze. Dziennikarzom składa także... życzenia.”

seneka młodszy, praca

Głosy zapewniła mu jednak praca „u podstaw”: ” Jeździł na wszystkie zjazdy wojewódzkie PSL, gdzie - według naszych źródeł - zostawał do późnych godzin wieczornych, w przeciwieństwie do swojego kontrkandydata, który tuż po swoich wystąpieniach, popołudniem wracał do Warszawy. Piechociński na zjazdach krytykował swojego przeciwnika, a szczególnie próby obsadzania stanowisk partyjnych "ludźmi prezesa", co podobało się lokalnym działaczom.”

A dotychczasowy prezes wcielał w życie prosta maksymę: „rządź i dziel”. Czyżby zmiana u sterów władzy wynikała tylko z potrzeby wymiany tych „u koryta”? Czy też jest nadzieja na koniec nepotyzmu?

rodzina PSL, władza, nepotyzm

Waldemar Pawlak na wiadomość o przegranych wyborach zareagował bardzo emocjonalnie:

Waldemar Pawlak, Eurypides, dymisja Pawlaka

Reakcja Janusza Piechocińskiego powinna być dla polityków wzorem, jak godnie zwyciężać:

Tacyt, Janusz Piechociński, nowy prezes PSL

 

Podkreślam, słowa nowego prezesa PSL, to przykład kultury politycznej. Natomiast to nie słowa, ale czyny zadecydują, czy PSL pozostanie w kręgu nepotyzmu, czy też stanie się nowoczesną partią dbającą o swoich wyborców.



środa, 14 listopada 2012

Polska scena polityczna to zwykle żenujacy obraz pozamerytorycznej walki, warcholstwa i bezprawia. Dlatego warto zwrócić uwagę na ostatnie posunięcia rządu i prezydenta zmierzające do zdobycia dla Polski pieniędzy z funduszy unijnych:

budżet unijny, poparcie prezydenta komorowskiego

budżet unijny, premier donad tusk, konsultacje w berlinie

 

wtorek, 13 listopada 2012
poniedziałek, 12 listopada 2012
niedziela, 11 listopada 2012
sobota, 10 listopada 2012
czwartek, 08 listopada 2012

Dzisiaj politycy zelektryzowali nas radosną informacją:

 

tańszy gaz z Gazpromu, strategia cenowa gazpromu

 

Fakty są takie, że planowana obniżka nie jest efektem ciężkiej pracy rządu, lecz jedynie wynika z ogólnej sytuacji na rynku energetycznym w Unii Europejskiej. Wobec spadku popytu na gaz i globalnej obniżki ceny surowca Gazprom został zmuszony do obniżki cen sprzedawanego w Europie gazu średnio o 10 proc. Już w latach 2010-2011 Gazprom obniżył ceny surowca 12 swoim klientom w Europie. Do tej pory porozumienie podpisano już ze wszystkimi odbiorcami w Europie poza Litwą. Polska była na końcu tej listy. Niedawno koncern ogłosił, że do końca br. zwróci europejskim klientom jeszcze ok. 1 mld euro w ramach umów o obniżce cen. Większość tej sumy trafi do głównego odbiorcy - niemieckiego E.ON.

Nadal jednak Polska będzie kupować gaz drożej niż większość krajów europejskich.

W pierwszej połowie tego roku Gazprom odbiorcom w Rosji sprzedawał 1000 metrów sześciennych gazu za 86 dolarów, w „zaprzyjaźnionych” republikach byłego Związku Radzieckiego za 299 dolarów, a w krajach Europy Zachodniej średnio za 381 dolarów. Polska w tym samym czasie płaciła ponad 500 dolarów!

Minister Mikołaj Budzanowski ocenił, że rosyjski gaz stanieje „o nieco ponad 15%”, czyli o 80-100 dolarów za 1000 metrów sześciennych. No cóż, w efekcie nadal będziemy płacić Gazpromowi znacznie więcej niż kraje w Europie Zachodniej.

Możliwe, że renegocjując obecne kontrakty Gazprom chce zabezpieczyć swoje interesy na przyszłość, gdyż za kilka lat pozycja negocjacyjna Rosjan będzie dużo gorsza.

Panie Ministrze, czy jest się czym chwalić?

Więcej na: http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6/lupki-i-kryzys-uderzyly-w-gazprom-obniza-ceny-wszystkim-w-europie,287019.html